Z tym samozapłonem to myśle że powodem mogło być nadmierne rozgrzanie oleju, przez co stał się mniej lepki i go podrzuciło. Dzisiaj po dolaniu płynu do pełna, i trudnym odpaleniu (tylko za pierwszym razem), a następnie odpalając go w niedługim czasie jest OK. ale po kilku godzinach znowu mały ubytek płynu (mokro na dworze więc nie da się sprawdzic czy wyciekło na ziemie) i zaś trudne pierwsze odpalenie(czyli kręcenie 10-15s, chmurka dymu i obniżone obroty) a po chwili git. I sprawa z obrotami, bo zaraz po odpaleniu obroty tak jak napisałem wcześniej, ale po chwili pracy bez obciążenia i bez ssania podnoszą się do prawidłowych ustawień. Znajomy mechanik mówi że tak jak by jedna świeca była uszkodzona, i zwrócił również uwagę na wiatrak. lecz mnie najbardziej niepokoją te w/w objawy ponieważ przed całą tą akcją autko paliło na dotyk, nawet w spore mrozy.
tak więc zapytam co jeszcze mogę sam sprawdzić żeby wykluczyć uszczelkę a tym bardziej pęknięcie głowicy? Bo tak jak napisałem, wszystkie znane mi sposoby wskazują że jest wszystko w porządku, a jednak licho pali.
|